środa, 2 października 2013

Rozdział: 14

Do kieszeni wsadził mi małe pudełeczko z kokardką. A co było w środku!
-Mamo! Chodź tutaj na chwileczkę!-zawołałam moją rodzicielkę. Ta szybko przybiegła. Tak przybiegła. Wysportowana jest.
-Co się stało córciu?-zapytała.
-Nie no ja nie mogę! Patrz co od niego dostałam!-no wiecie.. Musiałam się pochwalić. Taka mała rzecz, a cieszy. 
-Ale piękna! Od kogo ty tą bransoletkę dostałaś?-zapytała mama. Wzięła i przypięła ją sobie na rękę-Cudowna!
-Wiem. A dostałam ją od Harry'ego..-powiedziałam.
-No widzisz, co ci dał? Serduszka...
-Mamo! Przestań!
-Poczekaj, jeszcze chyba coś tutaj jest-wzięła pudełeczko i wyciągnęła z jego dna karteczkę-A to, to co?-uśmiechnęła się i przytrzymała ją wysoko między dwoma palcami.
-Mamo! Tobie to coś pokazać! Oddaj mi tą karteczkę!-zaczęłam prosić.
-A co z tego będę miała, hę?-zapytała. Działanie na zasadzie coś za coś...
-Coś wymyślę, a teraz proszę oddaj-powiedziałam wręcz błagalnie.
-Dobrze, już dobrze. Masz. Tylko powiedz co napisał-uśmiechnęła się i oddała karteczkę razem z bransoletką. Poszła do salonu, a ja wbiegłam czym prędzej po schodach do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku. Wzięłam do ręki karteczkę i zaczęłam czytać: "Jeśli to czytasz, to znaczy, że idziemy gdzieś jutro. :) Podjadę po Ciebie o 18.00. Do zobaczenia. Harry" Awww... Jakie słodkie "Jeśli to czytasz, to znaczy, że idziemy gdzieś jutro. :)" Muszę o tym powiedzieć dziewczynom. Napisałam sms-a do Ani: "Zwołuj dziewczyny, jak chcesz to i chłopaków. Niech będą na Skypie za 10 minut. Aha i poproś mamę, żebyś dzisiaj u mnie nocowała. Weź wszystkie potrzebne rzeczy i książki" no i poszło. Mniej więcej 5 minut później dostałam odpowiedź: "Załatwione, a ja do ciebie czym prędzej idę. ;d" Em, dobrze. Wzięłam w ręce laptopa i uruchomiłam Skype'a. Widziałam, że pojawiła się tylko Magda, a gdzie reszta? Ehh.. Przynajmniej ona jest...

-No hej Ania jesteś! Szybko...-powiedziałam zdziwiona-siadaj.
-No, bo wiesz, to chyba coś poważnego,skoro mnie wezwałaś, nie? Dobra łącz się z Madzią-odpowiedziała.
-A właśnie, dlaczego tylko Magda jest?-zapytałam. 
-No zobaczysz. Dzwoń-no i zrobiłam jak kazała. Połączyło się. No i Ania, i ja zobaczyłyśmy ciemność i usłyszałyśmy..ciszę. Nic, a nic. Gdy nagle:
-Suprise!!!-włączyły światło i krzyknęły. 
-Ogar! Dziewczyny ogar!-próbowałam je uspokoić. Uśmiechnęłam się.
-Czyli dlatego tylko ty Magdusiu byłaś? Ah, mogłam się domyślić-westchnęłam.
-Dobra, to o czym chciałaś nam powiedzieć?-zapytały chórem.
-Właśnie, mi przecież nic o tym nie wiadomo-dodała Anka. Dziewczyny otworzyły oczy. W końcu jej pierwsza bym powiedziała, a tu proszę, nie.
-Eh.. No to może zaczniemy od początku-zaczęłam-Wiecie kogo poznałam?
-No tak! One Direction!-pisnęły.
-Dobrze, uspokójcie się..No i wiecie jak dużo teraz w internecie piszą...
-No o tobie i o Harry'ym-uśmiechnęły się.
-No i to, co chciałabym dzisiaj zrobić, to zdemontować plotki o nas. My nie jesteśmy parą! Nie wiem co wam strzeliło do głowy, żeby tak myśleć!-wydusiłam z siebie. Wyglądały jakby zrozumiały, co jest prawdą, a co mitem-No, to teraz jak wyjaśnione, to nie macie pod żadnym pozorem o czymś myśleć, że my...No, a wiecie jak ja lubię się chwalić, to wam coś pokażę-wyciągnęłam bransoletkę i ją im pokazałam-Widzicie? Ładna, co?-uśmiechnęłam się.
-No taa... a on nic do ciebie nie czuje...-powiedziała Magda.
-Haha.. Śmieszne, a teraz gadajcie co u was z chłopakami...-no i zaczęły się gadki szmatki. Trwały około półtorej godziny.
-No, pa dziewczyny-pożegnałyśmy się.
-Eh, dziękuję Ania, głupio zrobiłabym, gdybym nalegała... Dobrze, że nie napisałaś do chłopaków...
-Eee.. No przecież nie pozwoliłabym chłopom dojść do zdania-wyszczerzyła się.
-No i nie wszystko ci powiedziałam...Bo ja nie tylko to dostałam od niego..
-Co? Pokaż co tam jeszcze masz...-podałam jej tą kartkę. Otworzyła szeroko oczy, spoglądała to na mnie, to na wiadomość.
-Heh, ty mnie dobijasz-mówiła wolno i dokładnie-przecież, gdyby nic nie.. ale on ciebie..a tam i tak ty wiesz swoje..
-2:0 dla mnie-dźgnęłam ją. Kiedy miałam już wstawać z łóżka, ona mnie złapała za rękę.
-Poczekaj. Mam prośbę. Mama jutro wyjeżdża w delegację. Mogłabym te kilka dni spędzić u ciebie?-zapytała niepewnie-Znaczy mogę u siebie, ale nie lubię siedzieć sama...
-Ależ oczywiście! Nawet nie wiesz jak się cieszę! Siostro moja, chodź na bardzoo późną kolację-pociągnęłam ją. Zeszłyśmy do kuchni. Powiedziałam mamie o nocowaniu Anki u nas. Zgodziła się od razu. Zjadłyśmy to, co miałyśmy zjeść. Pierwsza umyłam się ja, a potem Ania. Weszłyśmy do mojego pokoju...
-Em, chcesz spać na łóżku, materacu? Co ja gadam ja na materacu...-face palm! Gość ma na ziemi spać?! Jeszcze czego. Były jeszcze 2 inne pokoje, ale tam nie było łóżek.
-Em, a pamiętasz stare, dobre czasy? Jak nocowałyśmy u siebie i spałyśmy razem? Ciasno było, ale się mieściłyśmy. Chcesz, abym spała na łóżku, a ja nie pozwolę, żebyś spała na podłodze, ale kanapie. Spójrz masz ogromne łóżko-myślałam, ze jej wykład wkrótce się zakończy, niestety...-No, pomyśl trochę. Jeśli już to ja będę spać na kanapie, a nie ty.
-Dobra, uspokój się. Idź do łóżka, ja jeszcze coś muszę zrobić-zgasiłam światło. Poszłam do salony, w którym jeszcze była mama. Powiedziałam jej dobranoc i wróciłam do pokoju. Wzięłam swój telefon i podreptałam do pokoju z książkami. No, takie coś w stylu biblioteki. Usiadłam na kanapie. Zastanawiałam się skąd Liam miał mój numer.. Ach tak! Przecież wymieniliśmy się z Hazzą telefonami! Przypuszczałam, że Li poprosił go o ten numer lub po prostu zaczął grzebać w jego telefonie. Hm.. Ale dlaczego Harry tego sam nie zrobił, tylko Payne. Em, no cóż. Zaczęłam szukać w telefonie numeru Styles'a. A, b....g, h..Nie mogłam go znaleźć! No za nic w świecie? No, ale nie byłam tak genialna, żeby zobaczyć coś na S. No i znalazłam! Styles. No wiecie... Poprawiłam Na Harry Styles. Taaak, żeby już potem nie szukać... Miałam ogromny dylemat. Pisać "dziękuję", czy w ogóle nie pisać? Zdecydowałam się nic nie pisać. W końcu i tak się jutro z nim spotkam. Wyszłam z biblioteczki i podreptałam do swojego pokoju. Ania już ładnie spała. Emm, miała rację miejsca było jeszcze dużo. Położyłam się obok niej i zasnęłam.

  -Emila, wstawaj musisz iść do szkoły-zaczęła mną trząść ziewająca Ania.
-Ehem.. już wstaję idź się umyć-powiedziałam wtulając się w poduszkę.
-Dziewczyno, jeszcze się wyśpisz..No chodź. Ja już się umyłam, no wywlecz się z tego łóżka. Jest już przed 7:00!
-Co? Już wstaję..-ledwo co wygramoliłam się z wyra. Podeszłam do swojej szafy. 
Pomyślałam, że nałożę moją ulubioną bejsbolówkę i jeansy. W końcu miałam do niej jakiś sentyment. Poszłam do łazienki. Poranna toaleta, prostowanie włosów itd...  Założyłam bransoletę.
-No, to która jest godzina?-zapytałam po wyjściu z łazienki.
-Em, jest 7:26. Zdążymy jeszcze zjeść śniadanie-uśmiechnęła się Ania.
-Chwila, ale mama chyba nie zrobiła śniadania. Czekaj-podeszłam do lodówki. Heh znów karteczka.
-No niestety mama dzisiaj nie zdążyła zrobić śniadania. No, a ja nie zrobię, bo wiesz że jak zacznę gotować, to trochę potrwa. Będziemy musiały sobie coś kupić po drodze-powiedziałam.
-Eee tam. Nie poradzimy sobie?-uśmiechnęła się.
-To co? Może się już zbieramy?-zapytałam.
-Racja. Musimy jeszcze zajść do jakiegoś sklepu. Nie ma czasu do stracenia-odrzekła. Ubrałyśmy się i wyszłyśmy z domu. Zamknęłam drzwi. Ruszyłyśmy.
-Eeeej, a w ogóle to dokąd pójdziemy?
-Hmmm, ty Emila się już niczym nie martw. Mam tylko jedno pyt.. AŁ!
-Haha, o mało co się nie wywaliłaś! Patrz jak chodzisz!-zwróciłam uwagę Ani, śmiejąc się.
-Ale śmieszne, na prawdę! No, poślizgnęłam się na tym lodzie! Zamiast się śmiać, mogłaś mnie złapać. Dobra, to jak już mówiłam, że mam jedno pytanie. Chcesz może do cukierni zajść?
-Hmm.. Czemu nie?
Zaszłyśmy do takiej, no przytulnej cukierni.  Ania wcześniej jeszcze wspomniała, że są tam pyszne wypieki.
-Dzień dobry!-przywitałyśmy się, lecz nikt nie wychodził.
-Już idę!-usłyszałyśmy głos kobiety.
-Nie, ja pójdę. Miło będzie ciebie wyręczyć. Wezmę plakietkę-tak, nie przesłyszałyśmy się. To był męski głos... O Boże! Kogo moje oczy ujrzały!
-Witam, w czym mo..mogę pomóc?-zapytał (dla mnie chłopczyk :3) z dołeczkiem.. Tak! To  musiała być jego replika!... Ah! Kogo ja chciałam oszukać..
-Hmm.. Dzień dobry panie.. Pan Harry. Poprosiłybyśmy pana może o 4 croissanty. I myślimy, że to chyba już wszystko-powiedziałam. Odwrócił się, aby dać nam wypieki, a Anka skorzystała z okazji i spojrzała na mnie. Zaczęła ruszać ustami. Z tego co wyszło to : 'What?'. Ogarnęłam ja moim przeszywającym spojrzeniem. Podał nam nasze 4 bułeczki.
-Em, proszę pana. A ile mamy zapłacić?-zapytałam uśmiechnięta.
-A dla was za darmo. Dobra, lećcie do szkoły-ah, ten wesolutki Styles.
-Dziękujemy, miłego dnia-powiedziałyśmy. Pomachał do nas i wyszłyśmy. Kiedy stałyśmy przed wejściem, zaczęli przychodzić ludzie do cukierni. Ruszyłyśmy w stronę szkoły.
-Jak ty mogłaś mi nie powiedzieć?!-zapytałyśmy siebie zdziwione, w tym samym momencie.
-Dobra, ja pierwsza. Jak wcześniej tutaj przychodziłam, to go tutaj nie było. A ty, co powiesz?-wywiązała się. Powiedziała co miała powiedzieć.
-No, a ja w ogóle nie wiedziałam. Nic mi nie mówił.-odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Jak fajnie wyglądał z plakietką...
-Eh.. Dobra. A co tam powiesz? 
-A nic.. Anka! Nie będę miała ciebie z kim zostawić!-zupełnie zapomniałam o Ani. Przecież się już umówiłam.
-A nie ma sprawy. Przecież będę do 18:00 z tobą, a potem z twoją mamą. Nie martw się-odrzekła. Potem szłyśmy w ciszy. Dotarłyśmy do szkoły. Zeszłyśmy do piwnicy, do szatni. Pierwsza lekcja, to spotkanie z wychowawcą. 
Na lekcji ogółem było nudno, z resztą jak na wychowawczej w Polsce. Mogłam się domyślić...
-Jak już wiecie, do tej klasy doszła nowa uczennica. Dzięki niej, w tym tygodniu nie będzie kartkówek-niektórzy zaczęli klaskać-Uspokójcie się! Musi wiedzieć czego się  uczymy, ile jest materiału-mówiła wychowawczyni. Szczerze? Dalej już nie słuchałam. I tak w nudzie przeszły mi wszystkie lekcje.
Wróciłyśmy do domu.
-Mamoo? Jesteś już?-zawołałam rodzicielkę. 
-Tak! Obiad jest w lodówce, odgrzejcie sobie-odpowiedziała mama. Chyba była w salonie. Włożyłyśmy jedzonko do mikrofalówki i podgrzałyśmy. Wzięłyśmy talerze i ruszyłyśmy do jadalni.
-O jeju! W cukierni! Emila w cukierni! A ja to chyba w ogóle z nim nie rozmawiałam. Dałabyś mi coś powiedzieć-zaczęła gadać
-No jakoś nie byłaś skora go rozmawiania z nim. Stanęłaś jak słup i patrzyłaś co się dzieje! Sorry, gapiłaś się na niego-wypomniałam jej.
-Wiem i dlatego się cieszę, jeszcze bym coś palnęła i się ośmieszyła...-westchnęła rozmarzona.
-Ale przecież.. ty przed chwilą...ja niby nie pozwoliłam..ośmie..A już nawet nie będę nic mówić. Nie rozumiem twojej logiki-z kim ja żyję! Mój głupek... Zjadłyśmy, a ja pozmywałam z "pomocą" Ani. Tak "pomocą", bo ona siedziała i gadała o swoich marzeniach. Lekcji miałyśmy mało. Szybko odrobiłyśmy. 
-Ehh... jest koło 16:30. Co możemy porobić do 18:00?-zapytałam-Okropnie mi się nudzi...
-Możemy w coś pograć. Masz jakieś gry planszowe?-zapytała.
-Em, mam raczej jakieś. Chodź do biblioteczki, chyba wczoraj jakąś widziałam.
Wzięłam grę, której zasadą było wygrać, dzięki szczęściu i wiedzy.
-Ciekawe, która godzina-powiedziała Ania-Świetna gra, chociaż ogromnie dużo nie wiem.
Wzięła telefon, a gdy na niego spojrzała...
-AAAAAAAAAAAA!! Emila!! Boże! Wychodź już, czy co!-krzyknęła. Przerażona? Nie, raczej nie, ale niespokojna.
-No co się stało?! Przecież zaraz z tobą wygram-powiedziałam z uśmieszkiem.
-Jest 17:57! Za 3 minuty ma po ciebie przyjechać, a ty nieogarnięta!-wykrzyknęła.
-Co?! I co ja teraz zrobię?! Nie mam czasu się przebierać, idę w tym.
-A co jeśli zaprosi ciebie do restauracji?
-To zaprosi mnie do pubu, ja lecę szybko do łazienki.
Pędem się ogarnęłam. Wyszłam z łazienki.
-Ania? Gdzie ty tam jesteś?-zapytałam. Cały czas miałam na ręce tę bransoletę od Styles'a. Kiedy zeszłam na dół..
-Hej, gotowa?-ujrzałam Harry'ego. Na jego twarzy ukazały się dołeczki.
-Jasne. Już idziemy?-zapytałam. Widziałam i słyszałam jak mama i Ania stały z nim i rozmawiały, zanim zeszłam.
-Tak. Ruszajmy-odpowiedział. Ubrałam się i wyszliśmy. On nawet nie zdjął kurtki, jak jeszcze u mnie był.

-To gdzie mnie zabierasz?-zapytałam siedząc obok kierowcy.
-A dokąd chciałabyś pójść?-odpowiedział pytając.
-Wybiorę klasykę. Do kina?
-Jak sobie zażyczysz.
Podjechaliśmy pod kino.
-I będziemy oglądać film, w tym samym kinie, co w tedy-uśmiechnęłam się.
-No tak-odpowiedział.
Weszliśmy do budynku. Kiedy staliśmy w kolejce do kasy, loczek się mnie zapytał:
-Co chciałabyś obejrzeć?
-No jak ja coś zaproponuję, to ty się nie zgodzisz-powiedziałam.
-Nie prawda, no na co?
-Emm.. na tą komedię romantyczną-wyszczerzyłam ząbki. Dziwnie wyglądał, ale jednak zamówił te 2 bilety.
Weszliśmy na salę. Było nawet dużo...par, przyjaciół, znajomych-nie wiedziałam. Ale większość, to zakochane w sobie osoby. Zajęliśmy swoje miejsca. Reklamy były masakrycznie dłuugie.
W końcu rozpoczął się film. Niezbyt ciekawie się zapowiadał, co się działo dalej! Takie piękne chwile, aż w końcu w jednej, chyba większość dziewczyn, by uroniło łzy. Było dużo żartów, ale w połowie filmu, chwila wzruszenia. No jak można byłoby się nie pomazgaić. Ja tam zaczęłam.
-Wszystko w porządku?-szepnął do mnie Harry.
-Jasne, ale ty nie widzisz! Ach! Wdzięki miłości-westchnęłam.
-Taak. Widzę-odpowiedział.
-Wybacz, pójdę na chwilę do toalety. 
-Yhym-spojrzał na mnie, jakby się czegoś bał. Nie rozumiałam o co mogło mu chodzić. Wyszłam z sali i udałam się do toalety. Nikogo nie było, żadnej żywej duszy. Może, mają przerwę? złota myśl? Nie sądzę, ale mogłoby się tak zdarzyć. WC było prawie na wprost do kas. Weszłam więc przemyć twarz. Spojrzałam w lustro Tragicznie nie wyglądam pomyślałam. Cóż, wieczność nie można siedzieć w toalecie. Wyszłam, gdy coś przykryło mi nos i usta. Nie mogłam w ogóle się odezwać, kiedy poczułam straszny ból na plecach...
____________________________________________________
Hej Pysiunie. :3 Jest kolejny rozdzialik. Mam nadzieję, że się cieszycie. :) Z góry przepraszam, za jakiekolwiek błędy.^^ Będzie mi straszliwie miło, jak pozostawicie po sobie komentarze. :)

3 komentarze:

  1. Super! Dawaj kolejne, bo w takim momencie.....! Ciekawe jak się skończy ta randka..... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspomniałam już kiedyś, ze cię zabije!?!?!;>>
    Jeeeeeej ale słodki Hazza*.*
    Ale koniec....ja to cię na serio zabije, w takim momencie skończyć!?!?!?!!??!?!!??!!?!?!? Czekam z niecierpliwością na następny rozdział ;**
    Nicole Shanti

    OdpowiedzUsuń