piątek, 30 sierpnia 2013

Rozdział: 6

Obudziłam się. Zaczęłam na oślep dotykać szafki nocnej w poszukiwaniu telefonu. Mam! Która tylko jest godzina? Po 7 rano?! Dla mnie to nie nowość, mogę nawet godzinę wcześniej wstać. Hmmm.. Ciekawe czy mama już wstała. Zeszłam na dół. Wróć. Najpierw wstąpiłam do łazienki. Ze sobą oczywiście wzięłam ubranie: beżową, koronkową sukienkę.
 Ogarnęłam się i zeszłam na dół. Mama szykowała śniadanie. 
-Jak tam mamo? Co dobrego gotujesz?-zapytałam
-Nic specjalnego. Na śniadanko gofry, croissanty i kompot. Jak chcesz to są na przegryzkę truskawki.
-Dobrze mami.
Mama tylko się uśmiechnęła. Śniadanie pysznie wyglądało.
Po spałaszowaniu swojej porcji, ruszyłam na górę do siebie, aby zobaczyć co się dzieje (jak ja zwykle mawiam) w internetach. Była 8 godzina, a ludzi nawet sporo. Hmmm.. Najpierw weszłam na Skype'a. I zaczęło się. Kilka dziewczyn chciało ze mną gadać więc włączyłam opcję rozmów grupowych. Nawet nie powiedziałam cześć, gdy zostałam zasypana pytaniami:
-I jak?
-Dobrze tam jest?
-Poznałaś kogoś?
-Jacy tam są ludzie?
-Bądźcie cicho! Nie dacie w ogóle mi dojść do słowa! Chcecie się ode mnie w ogóle czegoś dowiedzieć, a nawet mnie nie słuchacie!-krzyknęłam. Uciszyły się i odezwała się Magda:
-No to jak tam w Londynie?
-Jest dobrze. Mam Anię tak więc nie jest źle.
-A widziałaś One Direction?-na to pytanie nie wiedziałam jak odpowiedzieć.
-A skąd takie pytanie?
-No bo my myślałyśmy, że jak..w Londynie ich spotkasz.
-Yyy..noo..ja.nie...znaczy..niby tak, ale..
-Rozmawiałaś z nimi?!-krzyknęły chórem. Chwila.. One się pytają czy widziałam i czy rozmawiałam z One Direction, a ja tylko z Liam'em i Harry'm.
-Nie-odpowiedziałam spokojnie.
-A spoko
-Ja muszę kończyć, bo mama idzie do pracy..tak więc ten...no to do zobaczenia!
-Czekaj!
-Co się stało?-spytałam
-Wejdziesz jeszcze dzisiaj po południu?
-No nie wiem..
-Prosimy postaraj się.
-No dobra. To o której?
-Może być 16?
-Znaczy już miałam coś zrobić o 18, ale będę.
-Dobra, to do zobaczenia. Tylko masz być!
-Dobra to pa-i rozłączyłam się. Zeszłam na dół do mamy. 
-To ty jeszcze nie w pracy?-spytałam
-Nie, dzisiaj mam nocną zmianę-odpowiedziała
-O, to możemy gdzieś pójść.
-Może do McDonald'a?
-Ok.
Zamknęłam drzwi i ruszyłyśmy. Po drodze rozmawiałyśmy. 
Nareszcie McDonalds! Weszłyśmy do środka. Zamówiłyśmy 2 McWRAP'y i 2 cole z lodem. W końcu powiedziałam jej o tym wyjściu.
-Mamo?
-Tak kochanie?
-Bo ten..bo ja dziś wychodzę.
-A gdzie?
-No tego jeszcze nie wiemy-(tylko ja nie wiedziałam dokąd)
-Aha. A mogę wiedzieć z kim?
-Ze znajomymi.
-Dużo mi to mówi...
-No poznałam ich tutaj.
-Aha. No dobra. A o której?
-O 18 podjadą po mnie.
-Dobrze,a wrócisz o..?
-Tego jeszcze nie wiem, ale będziemy w kontakcie.
-No dobra, dobra..
-A ty mamo, o której jutro wracasz?
-O 8 kończę pracę.
-Ok.
Siedziałyśmy tak gawędząc i czekając na zamówienie. W końcu! Już dawno nie jadłam w McDonaldzie. Było pyszne. Zapłaciłyśmy i wyszłyśmy z budynku. 
-To co teraz mamo robimy?-spytałam-Jest dopiero 12.
-A może chcesz na konie?-na mamy twarzy zapanował uśmiech.
-Tak! Mamo! Ty mi czytasz w myślach!
Zamówiłyśmy taksówkę i pojechałyśmy. Jazda trwała około 30 minut. No cóż. Nie było korków, a stadnina była za miastem. Kiedy dojechałyśmy na miejsce mama przywitała się z właścicielką. A no tak. To ciocia Basia! Przywitałyśmy się.
-Dawno się nie widziałyśmy Emilko-powiedziała ciocia. Nie zapomniała mówić po polsku. Heh. Udałyśmy się do stajni. Była nowoczesna, ładnie wyglądała. Ciocia nam pokazała konie. Wybrałam karą klacz o imieniu Flicka (tak, wybrałam ją bo oglądałam film :d, ale to nie był mustang) Kary koń arabski. Cudo! Mama też sobie wybrała arabską klacz, tyle że jej była siwa. Osiodłałyśmy je i ruszyłyśmy na nich do lasu. Podczas gdy konie utrzymywały chód (stęp) my rozmawiałyśmy.
-Jak ty szybko urosłaś. Nie dawno taka mała, a już wieczorami wychodzi....
-No wiem mamo...
-A ci znajomi. Kto tam będzie?
-No.. ten.. ja nie wiem..
-Nie kombinuj kto cię zaprosił?
-No chłopak..
-Ehh..Już chłopak zaprasza.
-Mamo!
-No co?-uśmiechnęła się-A tak w ogóle, to co wczoraj cały dzień robiłaś, jak mnie nie było?
-No to przyszła do mnie Ania, zjadłam śniadanie, poszła, ja wyszłam do parku, zadzwoniłam po ciebie, z tą dziewczynką, poszłam do kawiarni, tam spotkałam Liam'a i Harry'ego, po..
-Kogo spotkałaś?
-Aj nie ważne.
-Ważne. Czyli ci chłopcy ciebie zaprosili?
-Tak.
-A co dalej robiłaś?
-Potem Liam poszedł, a Harry mi zaproponował pójście gdzieś, to ja powiedziałam o kinie i poszliśmy, potem mnie podprowadził pod dom i podroczył się ze mną, poszłam się umyć i spać.
-Rozumiem.
-A czego tu nie rozumieć?
-Ehhh.. Córcia, jedziemy.
I pogalopowała, z resztą ja za nią. Po 2 godzinnej przejażdżce wróciłyśmy. Ciocia nas jeszcze zaprosiła do swojego domu.
-Mamo, musimy iść. Przepraszam ciociu, ale ja muszę.
-A co się stało?-spytała Basia.
-No, bo ja się umówiłam o 16, aby porozmawiać z koleżankami z Polski na Skypie, a jest 15:30.
-No dobrze. Podwiozę was-powiedziała ciocia uśmiechając się do nas.
-Na pewno nie masz mi tego za złe?-spytałam
 -Nie, absolutnie nie. Wiem, że jesteś młoda, chcesz się wyszaleć, a z koleżankami się nie widziałaś. Rozumiem i szanuję to-powiedziała ze stoickim spokojem.
Przyjechałyśmy. Byłyśmy przed moim domem. Przytuliłam ciocię, moja mama też, pożegnałyśmy się, ona odjechała, a my weszłyśmy do domu. Zdjęłam buty, skaję odwiesiłam na wieszak i pobiegłam na górę. Szybko otworzyłam laptopa, postawiłam go na biurku i usiadłam na krześle, tyłem do drzwi od  mojego pokoju. Włączyłam Skype'a i zadzwoniłam na konferencję z koleżankami. Od razu odebrały.
-Ooo! Już jesteś. Co tam robiłaś-spytały.
-No byłam z mamą w McDonaldzie, a potem u cioci w stadninie i pojeździłyśmy na koniach.
-No to fajnie było. A co będziesz robić potem?
-No ja..spotkam się ze znajomymi.
-A można wiedzieć z kim?-zapytałe pełne nadziei.
-A co wy potem będziecie robić?-spytałam
-A no ja to na przykład idę z moim misiem do kina-powiedziała Ada
-Ja wychodzę z Magdą-odpowiedziała Paulina
-No jasne, a tylko by nie wyszła!-uśmiechnęła się Madzia.
-Ja idę z Martą, Michałem i Tomkiem gdzieś zaszaleć-odparła uśmiechając się przy tym Wera.
-To Tomek tez będzie?!-krzyknęła Martusia.
-No to widzę koniec dnia zaplanowany już-powidziałam.
-No tak.
A włącz kamerkę w komputerze-poprosiły.
-No ok. Już-odpowiedziałam
-Ooo. W końcu widzimy ciebie śliczna!-wykrzyknęła Ada.
-Haha dzięki. Gdzie tu piękność?-zapytałam uśmiechając się.
-Wszędzie. Znaczy niektórych miejsc nie sprawdzałyśmy-zaśmiała się Paula.
Wszystkie wybuchnęłyśmy śmiechem. No cóż, musiałam włączyć kamerkę, bo ja je widziałam, a one mnie nie. Z kimś na dole rozmawiała moja mama. Za pewne z Anią, albo z panią Kasią przez telefon. Gadałyśmy i nie usłyszałam jak ktoś wchodzi do mnie po schodach. 
-A kogoś poznałaś?-zapytała Madzia.
-No tak-odparłam.
-A kogo?-dodała Weronika.
Siedziałam tak przez kilka sekund, aż nie wtrącił się czyjś głos. Męski głos, znajomy.
-Mnie poznała-powiedział.
Kto to był? One siedziały, jakby zobaczyły milion dolców. Odwróciłam się, a za mną stał...
-Styles?! Co ty tu robisz?! Miałeś być o 18 z Liam'em! A ty jesteś sam!-krzyknęłam. No tak mnie wkurzył, że bym go udusiła! Tak mnie przestraszyć?!
-Po pierwsze nie krzycz kotku, po drugie Liam jest w samochodzie, a po trzecie jest 18:10-powiedział spokojnie. Był chyba zmęczony.
-Cześć dziewczyny!-powiedział-Będę z Liam'em czekać w samochodzie Emily. Zbieraj się szybko-zamknął za sobą drzwi i wyszedł. Zagotowało się we mnie.
-Czemu nic nam nie mówiłaś?
-Znasz Styles'a i resztę?-zaczęły zsypywać mnie pytaniami.
-Dziewczyny jak widzicie, muszę kogoś walnąć, bo nie wytrzymam. Wybaczcie więc, ruszam.
-Dawaj!
-Dasz radę!-słyszałam ich śmiechy.
Rozłączyłam się z nimi. Ogarnełam się, pożegnałam z mamą i wyszłam. Wsiadłam do samochodu.
-Niezłe przywitanie-powiedział Liam i ruszył.
-Ehh.. Szkoda gadać. 
Siedziałam z tyłu obok loczka. On zasnął.
-Czemu śpi?-spytałam.
-Wszystko dzisiaj przygotowywał.
-Ooo.. Niepotrzebnie na niego krzyczałam-powiedziałam opiekuńczym głosem. Pocałowałam go w czoło, a on tylko się uśmiechną jak małe dziecko, nie pokazując ząbków i coś zamruczał. To słodko wyglądało.
-Budź go, niedługo będziemy na miejscu-powiedział Li. 
Nie było widać już terenów zabudowanych, tylko nieliczne domki. Zaczęłam budzić "śpiącą królewnę". On tylko podniósł rękę i położył na mnie. O nie...
-STYLES!-krzyknęłam groźnie. Nawet Liaś podskoczył. Harry otworzył oczy i mruknął cicho:
-Tak, tak..-zamknął oczy i przytulił się do mnie (WTF?! :D)
Zaczęłam go łaskotać. Na szczęście rozbudził się. Nawet nie wiedział jak wygląda! Ha!
-To tutaj. Dobra gołąbeczki wysiadajcie-powiedział Liam.
-Pierwsza wyszłam ja, potem Harry, a na koniec Li. Zaprosili mnie do domku.  Nie był mały. Był ładny. Na zewnątrz był mały ogródek, altana, miejsce na ognisko, sporo lamp ogrodowych. Dla mnie to lepiej.
Weszłam do środka. Reszta się zbiegła.
-Chłopcy oto Emily Wróblewska-powiedział z uśmiechem Liam-a to jest Zayn Malik, Niall Horan i Louis Tomlison. Przywitali mnie miło.
-Oho! Harry widzę, że całuśnie było!-wykrzyknął śmiejąc się Lou. Zaraz po nim wszyscy wybuchnęli śmiechem, prócz Harrego, który o niczym nie wiedział.
-Co się stało? O co wam chodzi?!-zapytał Styles. Biedny nie wiedział, że na jego czole widniała szminka z odciskiem moich ust.
-Zobacz się w lustrze chłopie-powiedział ubawiony Niall.
Poszliśmy za Hazzą. Loczek dopiero teraz się skapnął o co chodziło. Spojrzał na mnie i się uśmiechnął. Powiedział tylko:
-Czym zasłużyłem na tego szczodrego buziaka?
-Bo podobno dzisiaj ty wszystkim kierowałeś.
-No tak-pogubił się chłopaczyna. 
-A ja na ciebie nie wiedząc o tym nakrzyczałam, a ty wyglądałeś tak słodko jak spałeś-powiedziałam.
Zarumienił się.
-To jak? Co robimy? Może coś do jedzenia?-zapytał zniecierpliwiony Niall. 
Dzisiaj było ciepło. Jak na taką pogodę bardzo ciepło.
-Chodźmy do altany-powiedział nadal śmiejący się pod nosem Malik-rozpalimy grilla.
-Może w czymś pomogę?-odezwałam się.
-Nie, jesteś gościem-odezwał się Louis-Ja z Niall'em pójdziemy po coś do jedz...Niall! Znowu wszystko zjadłeś?!
-Nie! Kiełbasek i napojów nie ruszałem!
-To może niech Niall idzie do reszty na podwórko, a ja z tobą przygotuję jedzenie-powiedziałam.
-Hmmm.. Masz rację. Nialler do altany!
-Ale...Dobra idę.
Niall wyszedł, a Lou zaczął mnie pytać:
-Jak ty ich poznałaś? No wiesz Liam'a i Hazzę?
-Z Liam'em było głupio, bo zagapiłam się i na niego wpadłam-Lou nie śmiał się, tylko uważnie słuchał dalej-A Harry'ego w kawiarni spotkałam.
-Aha. No to już wiem.
Uśmiechnęłam się i on też. Szukaliśmy rzeczy potrzebnych na grilla i znaleźliśmy. Louis wziął kiełbaski, chleb, a ja napoje i sztućce. Potem wróciliśmy po szklanki i talerze.
-No to wszystko gotowe-powiedział i podszedł do mnie Harry.
-Tak, jeszcze tylko zacząć grill'ować i tyle-odpowiedziałam.
On się uśmiechnął i zaproponował pójście nad jezioro.
-Hmm... A nic mi się nie stanie-uśmiechnęłam się.
-Nie. Na pewno nie-odpowiedział
No i poszliśmy. Usiedliśmy przy brzegu, obok kilku drzew. Słońce zachodziło. Rozmawialiśmy i nagle się spytał:
-Skąd jesteś?
-Domyśliłeś się, ze nie jestem stąd?
-Tak.
-Z Polski.
-Hmmm... Podobno tam jest pięknie. Góry, morze, jeziora..
Uśmiechnęłam się. Pogadaliśmy o nim i znów się spytał:
-Z kim przyjechałaś tutaj, do Londynu?
-Z mamą.
-Nie masz rodzeństwa?
-Nie. Jakby to powiedzieć... Nie zdążyłam mieć...
-A co się stało?
-Kiedy miałam 4 lata-czułam, że robią mi się szklane oczy-mój tato umarł. Umarł, gdy byłam bliska śmierci, bo się o mnie bał..
Załamał mi się głos i zaczynały kapać mi łzy. On już o nic więcej nie pytał, tylko wyszeptał:
-Przepraszam.
I objął mnie.
Czułam, że ktoś mnie wspiera. Ktoś, kogo w prawdzie dobrze nie znałam, tylko od kilku dni, ale wydawał mi się być bliski...
-Już wszystko dobrze?-powiedział opiekuńczym głosem i wytarł mi łzy.
-Tak.
-Wracajmy już, bo zaczną się niepokoić-po tych słowach złapał mnie za rękę i ruszyliśmy.
Szczerze mówiąc, to potrzebowałam teraz kogoś, aby był przy mnie. I miałam.
Wróciliśmy na miejsce. "Impreza" dopiero się rozkręcała. Już pierwsze kiełbaski można byłoby jeść. Podszedł do nas Liam.
-Gdzie wy byliście? Nie było was ponad pół godziny. Wiem, mało, ale jednak.-powiedział.
-Byliśmy nad jeziorem-odpowiedziałam.
-Aha-chyba się domyślił, że coś mi się stało, ale nie chciał tego poruszać. Może to i lepiej.
Zasiedliśmy w altanie, a na stole pojawiły się pierwsze kiełbaski.
-Zaraz jeszcze będą szaszłyki-powiedział Zayn.
-A to skąd?-spytałam.
-Kiedy gdzieś przepadłaś z Hazzą, to postanowiliśmy grillować jeszcze szaszłyki-odpowiedział Malik.
-A właśnie. Gdzie byłaś?-zapytał dociekliwy Louis
-Nad jeziorem-odpowiedział Harry.
-No to piękne miejsce wybrałeś Harry-powiedział Niall.
-No prawda. Cudownie tam-dodał Zayn.
Chyba nie mówiłam, ale Niall od razu wziął 5 kiełbasek. Reszta wzięła po 2. W końcu szaszłyki jeszcze. Ale dużooo było kiełbasek. A szaszłyków to już w ogóle.
-I wy to wszystko zjecie?
-Nie my, tylko Niall-odpowiedzieli, prócz niby obrażonego Niallera. Zaczęliśmy się śmiać. Niall też. Przesiedzieliśmy jakiś czas w tym gronie dobrze się bawiąc.
Około 22 weszliśmy do środka, bo było zimno.
Harry oprowadził mnie po domu. Było tam 5 sypialni, łazienka, kuchnia i salon. Chyba wszystko "zwiedziłam".
-Chodźcie! Film oglądamy!-krzyknęli do mnie i do Harry'ego chłopcy. Usiedliśmy na dużej kanapie. Obok mnie siedział Zayn i Liam. 
-Wybaczcie, ale musimy was rozdzielić gołąbki-usłyszałam Lou. Obok Liam'a leżała poduszka. Wzięłam ją, wychyliłam się zza Zayn'a i rzuciłam prosto w dyńkę Louis'owi. Trafiłam! Uśmiechnął się.
Film się rozpoczął. Było o jakimś chudzielcu, który chciał być żołnie... Zaraz, zaraz. Przecież ja wiem co to jest. Akurat lubiłam komiksy. Siedzieli wpatrzeni w telewizor. Z resztą ja też. Zasnęłam. Nie wiem kiedy. Nie wiem co się ze mną działo. Czułam tylko jak ktoś mnie trzyma. Nie wiedziałam kto, i co ma zamiar zrobić...
_________________________________________________
No i 6 rozdział jest! :) Cieszę się, że w końcu go napisałam. Dacie komentarz? Myślę, że Wam się spodoba i nie zanudził. ;)

2 komentarze:

  1. Ha! Zgwałcić! Nie no żarcik, żarcik xD rozdział wspaniały, mam nadzieję, że obudzi się z Harrym :3

    OdpowiedzUsuń
  2. tez mam nadzieje ze sie z harryn obudzi ;dd
    tez pisze opowiadanie chce ktos to moze zajrzec ;dd

    http://szmaragdoweoczy-mrsm.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń