Nieszczęśnik,
ale który to był. Podniosłam głowę i ujrzałam chichotającego Liam'a
Payne'a. Ha! Ale teraz miałaby imię wręcz "zajebista" koleżanka, która
zawsze musiała mi dogadywać, a zresztą... Szybko pozbierałam myśli i
wykrztusiłam:
-Przepraszam -zdziwło mnie to, ale nie musiałam długo czekać na odpowiedź
-Nie
ma sprawy- OMG on się do mnie odezwał! Niestety wypadła mu gazeta i
jeszcze kilka drobnych rzeczy. W końcu jak się kogoś taranuje na
chodniku, trzymając rzeczy w rękach, to się nie dziwię, że chłopakowi
wypadło. Kucnęłam i zaczęłam podnosić jego rzeczy, on szybko przykucną
obok mnie i powiedział
-Nie musisz poradzę sobie sam- Na to moja odpowiedź była stanowcza:
-No
widzisz przeze mnie tobie wypadły rzeczy-uśmiechną się lekko do mnie, a
ja się odwzajemniłam tym samym. Mama zobaczyła to, ale nie chciała się
wtrącać. W końcu troszkę czytałam o Londynie, ale nie byłam pewna czy
pełnoletność także osiąga się w wieku 18 lat. Kurczę on się mnie czegoś
pyta!
-Turystka?-co miałam powiedzieć?! Mętlik w głowie... No niby tak, ale będę tutaj mieszkać
-Chwilowo turystka.
-A co znaczy chwilowo?
-To znaczy, że będę tutaj mieszkać -oh jeah! Wybrnęłam z dołka.
-W ogóle to Liam James Payne jestem-uśmiechną się do mnie, wystawił dłoń, ale powiedział to przyciszonym tonem
-Emily Wróblewska -haha, żebyście widzieli jego minę! Tylko to potrzebne do szczęścia... <3
Uśmiechnął się.
-Emilko taksówka nie przyjeżdża już 20 minut!-
krzyknęła mama. Teaaa... Po polsku.
-Skąd jesteś?-spytał zdziwiony. No, bo nie codziennie słyszy się taki język..
-Z Europy-co? To, że jest gwiazdą to nie musi wiedzieć wszystkiego
-Pogłówkuje
chłopak.....-ale wtopa! Swoją myśl powiedziałam na głos. Zburaczałam, o
tak. Mama wszystko słyszała, stała dość blisko i..on zaczął się śmiać. A
po nim i my wybuchnęłyśmy śmiechem. Spoko się zapowiada. W takim tempie
to będę pośmiewiskiem cały czas. Ale w końcu mało kto, i kiedy spotyka
gwiazdę.
-Mamooo..czekamy już godzinę całą godzinę, a taksówka nie przyjeżdża!
-Trudno idziemy pieszo-westchnęła z żalem.
-Ja mogę panie podwieźć-powiedział chłopak. Czy ja wyglądam na wiek mojej mamy?!
-Nie trzeba, poradzimy sobie-odparła mama z wysiłkiem ciągnąc za sobą walizkę.
-A
ja tam skorzystam-uwierzcie mi nie chciałam wsiadać do cudzego
samochodu, ale wyglądałam tragicznie i byłam zmęczona. Powiedziałam
Liam'owi o moim planie. Ruszyliśmy i dojechaliśmy do mamy, on jechał
takim tępem, jakim szła mama.
-Mamo
no chodź-powiedziałam. Ale była zdziwiona, a jej twarz. Haha! Jakby
ducha zobaczyła! Po naszych namowach w końcu wsiadła i podała adres.
Dojechaliśmy na miejsce, chciałyśmy zapłacić, ale on powiedział, że nie
chce i pożegnaliśmy się, on odjechał. Dom wyglądał ładnie, obok naszego
stały także inne. Zapukałyśmy do drzwi, a tam otworzyła mi Ania!
Rzuciłyśmy się sobie w ramiona. Za nią wyszła Kasia. Mama Anki.
-Witamy-powiedziały do nas obie.Powiedziała Kasia:
-Obejrzycie
sobie wszystko, jak wygląda, czy się podoba i oddamy Wam klucze.
Możecie jeszcze coś dokupić i zmienić- rewlka. Piękny dom. Szybko Ania
podała swój adres mieszkania i numer telefonu komórkowego.
-Idź
zobaczyć swój pokój-powiedział mama. Dało się jeszcze czuć farbę. Miał
dwa piętra: parter i pierwsze piętro. Ommhmgmfmhghfg. Zawsze chciałam w
takim mieszkać. Mama wskazała miejsce. Pobiegłyśmy na górę. *.* Był
cudowny, z resztą jak i inne rzeczy. Tak jak chciałyśmy.
-Chodź, musimy kupić jeszcze kilka rzeczy. A tak. Firanki, zasłony, rolety, telewizor, telefony, laptopy.
Na
szczęście mama dopłaciła troszkę i przywieźli nam wszystko. Telewizor
zamontowali ci od telewizorów, rolety też, a resztą już same mogłyśmy
się zająć. Było już wszystko git. Wymieniłyśmy sobie nowe telefony i
wzięłyśmy do siebie nowiutkie laptopy. Omg.....była 22 godzina. Byłam
dobita. Weszłam pod prysznic, przebrałam się w piżamę i poszłam do
łóżka. Zasnęłam natychmiast.
Wstałam
po 8:00 kilka minut. Rozpakowałam rzeczy. Wzięłam ubranie na dzisiejszy
dzień. Poszłam do łazienki-poranna toaleta. Spojrzałam się lustrze... o
zgrozo! Tak na marginesie. Mam dość długie włosy, ni to bardzo ciemny
blond, ni kasztan. Są lekko faliste i mam grzywkę do nosa na ukos. Mam
prawie czarne oczy. Hmm.. Rozczesałam włosy co nie było trudne. Ubrałam
się w czarną sukienkę z jasnymi kwiatami.
Było
cicho w domu. Zeszłam na dół i zobaczyłam karteczkę z napisem od mamy:
"Mam dzisiaj na 7:00 do pracy, śniadanie w lodówce. Będę wieczorem." No
tak mama pracuje w szpitalu. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Przecież
my nic nie zamawiałyśmy. A może mama. Niee.. Za pewne listonosz. Moim
oczom ukazał się o wiele inny widok. Byłam zdziwiona i..szczęśliwa.
__________________________________________
No jakoś taak wyszło. Na razie nie ma niczego ciekawego, ale już niedługo coś się stanie. Może komentarz? :)


Nie przepadam za 1D ale samo opowiadanie jest świetne ;dd
OdpowiedzUsuń