niedziela, 25 sierpnia 2013

Rozdział: 2

Nieszczęśnik, ale który to był. Podniosłam głowę i ujrzałam chichotającego Liam'a Payne'a. Ha! Ale teraz miałaby imię wręcz "zajebista" koleżanka, która zawsze  musiała mi dogadywać, a zresztą... Szybko pozbierałam myśli i wykrztusiłam:
-Przepraszam -zdziwło mnie to, ale nie musiałam długo czekać na odpowiedź
-Nie ma sprawy- OMG on się do mnie odezwał! Niestety wypadła mu gazeta i  jeszcze kilka drobnych rzeczy. W końcu jak się kogoś taranuje na chodniku, trzymając rzeczy w rękach, to się nie dziwię, że chłopakowi wypadło. Kucnęłam i zaczęłam podnosić jego rzeczy, on szybko przykucną obok mnie i powiedział
-Nie musisz poradzę sobie sam- Na to moja odpowiedź była stanowcza:
-No widzisz przeze mnie tobie wypadły rzeczy-uśmiechną się lekko do mnie, a ja się odwzajemniłam tym samym. Mama zobaczyła to, ale nie chciała się wtrącać. W końcu troszkę czytałam o Londynie, ale nie byłam pewna czy pełnoletność także osiąga się w wieku 18 lat. Kurczę on się mnie czegoś pyta!
-Turystka?-co miałam powiedzieć?! Mętlik w głowie... No niby tak, ale będę tutaj mieszkać
-Chwilowo turystka.
-A co znaczy chwilowo?
-To znaczy, że będę tutaj mieszkać -oh jeah! Wybrnęłam z dołka.
-W ogóle to Liam James Payne jestem-uśmiechną się do mnie, wystawił dłoń, ale powiedział to przyciszonym tonem
-Emily Wróblewska -haha, żebyście widzieli jego minę! Tylko to potrzebne do szczęścia... <3
Uśmiechnął się.
-Emilko taksówka nie przyjeżdża już 20 minut!-
krzyknęła mama. Teaaa... Po polsku.
-Skąd jesteś?-spytał zdziwiony. No, bo nie codziennie słyszy się taki język..
-Z Europy-co? To, że jest gwiazdą to nie musi wiedzieć wszystkiego
-Pogłówkuje chłopak.....-ale wtopa! Swoją myśl powiedziałam na głos. Zburaczałam, o tak. Mama wszystko słyszała, stała dość blisko i..on zaczął się śmiać. A po nim i my wybuchnęłyśmy śmiechem. Spoko się zapowiada. W takim tempie to będę pośmiewiskiem cały czas. Ale w końcu mało kto, i kiedy spotyka gwiazdę.
-Mamooo..czekamy już godzinę całą godzinę, a taksówka nie przyjeżdża!
-Trudno idziemy pieszo-westchnęła z żalem.
-Ja mogę panie podwieźć-powiedział chłopak. Czy ja wyglądam na wiek mojej mamy?!
-Nie trzeba, poradzimy sobie-odparła mama z wysiłkiem ciągnąc za sobą walizkę.
-A ja tam skorzystam-uwierzcie mi nie chciałam wsiadać do cudzego samochodu, ale wyglądałam tragicznie i byłam zmęczona. Powiedziałam Liam'owi o moim planie. Ruszyliśmy i dojechaliśmy do mamy, on jechał takim tępem, jakim szła mama.
-Mamo no chodź-powiedziałam. Ale była zdziwiona, a jej twarz. Haha! Jakby ducha zobaczyła! Po naszych namowach w końcu wsiadła i podała adres. Dojechaliśmy na miejsce, chciałyśmy zapłacić, ale on powiedział, że nie chce i pożegnaliśmy się, on odjechał. Dom wyglądał ładnie, obok naszego stały także inne. Zapukałyśmy do drzwi, a tam otworzyła mi Ania!
Rzuciłyśmy się sobie w ramiona. Za nią wyszła Kasia. Mama Anki.
-Witamy-powiedziały do nas obie.Powiedziała Kasia:
-Obejrzycie sobie wszystko, jak wygląda, czy się podoba i oddamy Wam klucze. Możecie jeszcze coś dokupić i zmienić- rewlka. Piękny dom. Szybko Ania podała swój adres mieszkania i numer telefonu komórkowego.
-Idź zobaczyć swój pokój-powiedział mama. Dało się jeszcze czuć farbę. Miał dwa piętra: parter i pierwsze piętro. Ommhmgmfmhghfg. Zawsze chciałam w takim mieszkać. Mama wskazała miejsce. Pobiegłyśmy na górę. *.* Był cudowny, z resztą jak i inne rzeczy. Tak jak chciałyśmy.
-Chodź, musimy kupić jeszcze kilka rzeczy. A tak. Firanki, zasłony, rolety, telewizor, telefony, laptopy.
Na szczęście mama dopłaciła troszkę i przywieźli nam wszystko. Telewizor zamontowali ci od telewizorów, rolety też, a resztą już same mogłyśmy się zająć. Było już wszystko git. Wymieniłyśmy sobie nowe telefony i wzięłyśmy do siebie nowiutkie laptopy. Omg.....była 22 godzina. Byłam dobita. Weszłam pod prysznic, przebrałam się w piżamę i poszłam do łóżka. Zasnęłam natychmiast.
Wstałam po 8:00 kilka minut. Rozpakowałam rzeczy. Wzięłam ubranie na dzisiejszy dzień. Poszłam do łazienki-poranna toaleta. Spojrzałam się lustrze... o zgrozo! Tak na marginesie. Mam dość długie włosy, ni to bardzo ciemny blond, ni kasztan. Są lekko faliste i mam grzywkę do nosa na ukos. Mam prawie czarne oczy. Hmm.. Rozczesałam włosy co nie było trudne. Ubrałam się w czarną sukienkę z jasnymi kwiatami.
Było cicho w domu. Zeszłam na dół i zobaczyłam karteczkę z napisem od mamy: "Mam dzisiaj na 7:00 do pracy, śniadanie w lodówce. Będę wieczorem." No tak mama pracuje w szpitalu. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Przecież my nic nie zamawiałyśmy. A może mama. Niee.. Za pewne listonosz. Moim oczom ukazał się o wiele inny widok. Byłam zdziwiona i..szczęśliwa. 

__________________________________________
 No jakoś taak wyszło. Na razie nie ma niczego ciekawego, ale już niedługo coś się stanie. Może komentarz? :)

1 komentarz:

  1. Nie przepadam za 1D ale samo opowiadanie jest świetne ;dd

    OdpowiedzUsuń