W tamtej chwili nie mogłam nic powiedzieć. Taka propozycja? Ale dlaczego?
-Em, to jak?-zapytał ponownie.
-W-wiesz... Ja nie w...-jąkałam się, a on natychmiast mi przerwał:
-A to ok. To ja już pójdę-wymamrotał cicho pod nosem. Nie mogłam go tak puścić...
-Em, Luke. Przecież ja nie powiedziałam nie-uśmiechnęłam się lekko, ale niechętnie-Tylko jeszcze poprawię włosy-dodałam. Jego kąciki ust podniosły się w górę. Kiedy szłam w stronę łazienki, spojrzałam do salonu. Ania oparta o framugę zjechała mnie wzrokiem. Jej oczy mówiły 'Dlaczego?'. A może mi tylko się tak zdawało. Jednak jej zachowanie trochę mnie zdziwiło. Zaszłam do łazienki. Szybko rozczesałam włosy. Wróciłam do Luke'a... A właściwie to nie tylko do niego.
-Emila, idę z wami-wymusiła uśmiech. Nie odpowiedziałam nic, tylko zaczęłam się ubierać.
"Ona chyba serio nie ma oleju w głowie"-Pomyślałam, po posłuchaniu kolejnych wywodów Caroline. Otóż Lucas zaprosił nas do kawiarni. Byli tam znajomi, parę osób. Łącznie z naszą trójką 8. Oczywiście musiała tam być Camille i jej tak samo "inteligentne" psiapsióły. Jak na nie patrzyłam, to myślałam że zwrócę. Podniecały się wszystkim. Piszczały, popisywały, a najgorsze było to, że te najgłupsze, a najbardziej docinały. Otóż jej "siostrzyczki" były siebie warte. Camille, Caroline oraz Olivia, były to najbardziej rozpieszczone i bogate dziewczyny w szkole. "Niestety za pieniądze rozumu nie nabędziesz"-znów przyszły mi na myśl nowe słowa. Ich paplanina była na "bardzo wysokim" poziomie. Żadne ze zdań nie wynikało z siebie.
-Emily, dlaczego się nie odzywasz?-zapytała nagle Olivia widząc brak mojego zainteresowania.
-Jakoś nie mam tematu do rozmów-mruknęłam.
-Aha, to jak będziesz miała to mów!-pisnęła Olivia. Byłam zażenowana. Ania również siedziała, nie słuchając tych idiotycznych gatek. Ah biedna, a chciała iść. Jednak wiedziałam, że nie zrobiła tego z własnych chęci, chciała coś zobaczyć, czegoś dowieść. A wracając. Hm, Olivia zachowuje się bardziej jak mała dziewczynka, piszczy, skacze... Domyślajcie się dalej... Caroline lubi się chwalić i musi słuchać rozkazów..Camille. A Camille, to jest dopiero wybryk! Wywyższa się, twierdzi że jest naj..we wszystkim. Taka to żałosna trójca powstała.
-Odpoczęłaś trochę?-usłyszałam czyjeś pytanie. Za pewne Olivia...
-Tea-odpowiedziałam niechętnie-Okres rekonwalescencji mam już chyba za sobą.
-To dobrze. A będziesz jutro w szkole?-siedziałam bawiąc się bransoletką od Harry'ego. Kiedy usłyszałam drugie jej drugie pytanie, przystałam z zabawą. Spojrzałam na szklankę swojego soku, po czym odpowiedziałam dalej się wpatrując w napój:
-Wygląda na to, że to już chyba koniec mojego odpoczywania, z czego wynika, że raczej jutro będę-powiedziałam głośniej i pewniej, ale nadal nie tak głośno, jak mówiła reszta. Oli powróciła do rozmowy z innymi. (Inni, reszta, bez różnicy), mam na myśli tych zgromadzonych, zaproszonych z mojej klasy. Czyli te 8 osób, nie licząc mnie i Ani. Wyłączyłyśmy się prawie zupełnie z ich rozmów. Cichy sygnał dał znać, mam wiadomość. Po zobaczeniu nadawcy zdziwiłam się, bo napisała Ania. Kiedy odczytałam..Ha! Zaczęła gadać na trójcę, ze są głupie i nie wie jak można mieć tak mało IQ jak na taki wiek. Spojrzałam na Camille. Przyszedł kelner, żeby coś od niej zabrać i dać nową szklankę, ze świeżym sokiem. Zapowiadało się, że jeszcze to potrwa... I jak zwykle rozkazywała. Szkoda mi było tego kelnera. Oczywiście nakazy: zrób to, tamto... Jak z nią rodzice wytrzymują to ja nie wiem. prawie wszystkich wokół siebie traktuje jak służących. Jej byli nie wytrzymywali tygodnia. Ja tam na ich miejscu padłabym po dniu.
-Jak się spotkaliście?-zapytała Camille. Pytanie skierowane było do Luke'a. Chodziło jej o spotkanie mnie i Ani.
-Normalnie. Przyszedłem po nie-odpowiedział. W Camilii chyba się coś nabuzowało. Przyznam, Luke był chyba najprzystojniejszym chłopakiem w szkole, krążyły słuchy, że Camille się w nim podkochuje. Jednak taka była prawda, chciała go mieć. Taka zazdrosna.
-Jak to, PRZYSZEDŁEŚ?-spytała zdenerwowana, z naciskiem na przyszedłeś. Nie zdziwiło mnie to, zazdrośnica. Ona chyba myślała, że ja i Luke...
-Tak to, zajść nie mogłem?-spytał. Camille trochę się uspokoiła, po czym zwróciła się do mnie:
-Słyszałam, że One Direction będą koncertować. Za tydzień, tutaj w Londynie ('uff, a myślałam, że przez te miesiące ich nie zobaczę') Idziesz?-wiedziałam, że zaraz doda coś "od serca". I to będzie tak "nadludzko miłe" wobec mnie. No, tak musiało być...-A nie, sory. Przecież ty nie możesz-zaśmiała się-Kupimy ci jakiś bilet, nie martw się. Może być na tyle widowni?-dodała jeszcze.
-Hm, wiesz, na tył widowni? Dla dobrych koleżanek bliżej nie dasz? Myślałam, że masz serce-pogrążyłam się w udawanej rozpaczy-Przecież ja ich nigdy nie dotknę! Musisz mnie wpuścić obok siebie...tak blisko...-ona tylko się zdenerwowała, ale już tego wątku dalej nie drążyła. Za to zaczęła kolejny...
-Ah, a jak romans?-spytała z uśmieszkiem. Nie wiedziałam o co może jej chodzić. Potem doszłam do wniosku, ja i Ha..ale nie, po tym co dalej paplała..-Luke miał chyba fajnie z tobą...
-O czym ty mówisz?-wtrącił się Lucas.
-Ty serio, czy dla jaj?-zaśmiałam się.
-Serio-dodała-Przecież wy byście tak ślicznie wyglądali...Musiało być przecudownie, skoro wstąpił do ciebie do domu-westchnęła złośliwie.
-No ta... Ale wiesz..skoro chcesz chodzić z Lucasem, to przynajmniej go o to poproś. Ale wątpię, żeby chciał być twoim pupilkiem na posyłki-zrobiła się czerwona i kiedy miała zamiar coś krzyknąć lub cokolwiek dodać, ja jeszcze kończyłam-Aha i ty jesteś prawdziwą blondynką, czy tylko udajesz? Bo za inteligentna to ty nie jesteś-i w tedy razem za Anią wyszłyśmy, szybko dziękując Luke'owi oraz Olivii. To Oli zaproponowała mu kogoś wziąć.
-ONA-JEST-PSYCHICZNA-wydukała wyrazy Ania. Zaśmiałam się cicho-Ja więcej nie idę na spotkania z nią...Ale wiesz co Emila? Przynajmniej się pośmiałyśmy, a i najważniejsze..nie byłaś sama.
-Teaa Ania, nie byłam sama...-mruknęłam przypominając sobie tylko SMS-a, nic więcej.
-Nareszcie w domu-westchnęłam zdejmując kurtkę.
-No. Można odpocząć-powiedziała. Kiedy miałyśmy już iść coś przekąsić, usłyszałam pukanie do drzwi.
-Ty, Ema, jak to będzie Camille, albo któraś z nich to wołaj.
-Dobra idę-szepnęłam. Nawet trochę się przestraszyłam, a jeśli to byłyby one, z "całą armią"? Dobra...
-A tyyooo...niespodzianka do mnie? Dzień dobry!-wyszczerzyłam się i zaczerwieniłam. Myślałam, że to któraś z nich, albo Luke, albo...A to był listonosz. Ale wtopa! Uśmiechnął się, po czym zaczął:
-Witam. Tutaj proszę list po panny Emily-wyciągnął kartkę nie wiedząc komu dać, bo obok mnie stała Anka z oczami wlepionymi w rękę mężczyzny.
-To ja-uśmiechnęłam się.
-Aha, proszę. Wcześniej zachodziłem, ale nikogo nie było. List polecony, postanowiłem nie wrzucać go do skrzynki, tylko oddać osobiście-wręczył mi do ręki kopertę.
-Bardzo dziękuję-odpowiedziałam.
-Nie ma za co. To już będę się zbierał. Do widzenia!-zawołał.
-Do widzenia!-pożegnałyśmy się. Po zamknięciu drzwi Ania od razu przechwyciła list.
-Nie ma nadawcy-stwierdziła. Wyrwałam jej z rąk korespondencję do mnie i usiadłam na kanapie w salonie.
-Zawołam ciebie po wszystkim-powiedziałam do Anki. Ona wyszła z pokoju i czekała na wynik. Otworzyłam kopertę. W kopercie były bilety..i list.
____________________________________________________
Hej. Rozdział 20 napisany, ale nie wiem czy będą dalsze. Pod poprzednim rozdziałem nie ma żadnych komentarzy. Dla mnie to oznacza, że nikt nie czyta tego bloga. Proszę was o komentarze, oceniajcie. Pozdrawiam
No co ty ja czytam i mi się bardzo podoba jest super!!!!!!!!!<3
OdpowiedzUsuńAaaaaa powracam...z wielkim poślizgiem ale powracam:D już wszystko nadrobiłam i przeczytałam....zresztą dawno bym to zrobiła gdyby nie szkoła -.-
OdpowiedzUsuńA więc...hahhahaha te dziewczyny....jak im tam? Aa! Caroline, Calmilla i Olivia hahhahaha rozwalają mnie XD
I szkoda, że dawno akcji z Harrym nie było, on jest taki...awwwww*-* kto wie, koże na najbliższym koncercie w Londynie stanie się coś wyjątkowego?;33 i ciekawe jeszcze z kim Ania będzie hahhahaha :D
Z niecierpliwością czekam na 21!!;*
Uwielbiam Tw blog <3
OdpowiedzUsuń