-Chciałbym, abyś przed moim wyjazdem wiedziała. Dla mnie jesteś...kimś niezwykłym.. Ja..gdybym mógł tylko zostać w Londynie!
-Ja za to zostaję, jeśli przyjedziesz-będę! Będę czekać na twój powrót, tutaj, w Londynie-odpowiedziałam-Uwierz, ten czas szybko minie, nie odejdę.
-Mam taką nadzieję...
-Po prostu uwierz.
-Wierzę-objął mnie-Jeszcze jeden obrocik?
-Niech ci będzie-uśmiechnęłam się.
-Liam! Oni znowu gdzieś zniknęli, tylko Niall został. Wiesz może dlaczego ich nie ma?-spytałam.
-Nie mam pojęcia-odpowiedział.
-Znowu coś ukrywasz?
-Tym razem nie-uśmiechnął się-Niedługo muszą wrócić.
"Mam nadzieję"
Kiedy Li zaczął szukać reszty, ja dosiadłam się do Ani.
-A gdzie blondyn?-spytałam.
-Chciał coś zjeść. Na szybki powrót nie licz-powiedziała-A gdzie Liam, loczek?-rozejrzała się wokoło.
-Pierwszy poszedł szukać drugiego. Zresztą tamci też gdzieś zniknęli.
-Chłopcy! Papużki nierozłączki, wszędzie razem-westchnęła. Zaczęłam bawić się włosami. Powoli wstałam z krzesełka. W końcu musiałam któregoś z nich poinformować o moim wyjściu. Po paru minutach odnalazłam Liam'a na tarasie. Wolno i cicho szłam w jego stronę.
-Nad czym myślisz?-zapytałam.
-Sam nie wiem...-odpowiedział.
Oparłam się o barierkę, patrzyłam w niebo.
-Dlaczego wy wtedy zniknęliście? Czy to ze względu na loczka?
-Hmm...Nie zupełnie tylko o niego. To również dotyczyło ciebie-odpowiedział z namysłem.
-Ale dlaczego..mnie?
-Wiesz, tutaj nie chodzi o...Zresztą... Większość rzeczy Harry robi sam. Nie pyta-robi to, co mu się żywnie podoba. Jednak nie tym razem.. Wielki Styles, prosi o radę. O to nigdy nie pytał.
-Że słucham?
-Ach! Powinnaś wiedzieć, po co wyszedł... Ale cóż, chciałaś coś?
Oni o wszystkim wiedzieli! Powinnam się domyślić. Oni udzielili tylko..rady. On prosił o pomoc w takiej sprawie. Mógłby mieć każdą, nie raz słyszało się o kolejnych, ale teraz? Nie wiedział, jak się zachować w stosunku do mnie. Och Hazza!
-Liam, odprowadzisz mnie do domu?-spytałam po dłuższej ciszy między nami.
-Nie.
-A zawołasz kogo...
-Nie. Nie zawołam, nie odprowadzę. Nocujesz-nie przyjmuję odmowy.
-Ale..
-O wszystko zadbam, nie musisz się martwić-zapewnił mnie.
-Skoro tak mówisz...-objęłam go. Czułam, że zawsze można na niego liczyć. Taki chłopak to skarb. Zawsze ciebie wysłucha, nie odmówi. Porozmawialiśmy jeszcze trochę, po czym skierowałam się w stronę łazienki.
Wyszło na to, że nocowałam z Lou. Zostało jeszcze parę osób. Byłam już gotowa do snu. Ułożyłam się wygodnie, obok już chrapał Louis. Lekko pociągnęłam kołdrę. Zamknęłam oczy. Po kilku minutach poczułam chłód, więc spojrzałam na chłopaka. Cały się owinął pierzyną. Ponownie pociągnęłam ją do siebie, jednak bez skutku. W pokoju nie zobaczyłam innego okrycia. Uchyliłam drzwi pokoju obok. Ujrzałam w nim parę osób, w tym Liam'a. Nie chciałam ich budzić. I tak w kolejnych. W każdym z nich był któryś z chłopców-prawie w każdym. W tym ostatnim powinien być Zayn. Nie było go. W sumie mógł pójść wszędzie. Zeszłam na dół. Było ciemno, pokój oświetlało tylko lekkie światło gwiazd i księżyca. Jeszcze nie wszystko było sprzątnięte. Rozejrzałam się dokoła. Mój wzrok zatrzymał się na postaci. Wolno chodziła, była po drugiej stronie. Zauważyła mnie i kierowała się w moją stronę. Zaczęłam wolno się wycofywać. Wystraszyłam się. Zauważyłam chłopaka o znanych mi rysach twarzy i magicznym uśmiechu..
-Dlaczego nie śpisz?-spytał Zayn. Jego oczy błyszczały niczym gwiazdy.
-Lou..Szukałam jakiegoś koca...-szepnęłam-A ty? Dlaczego nie jesteś w łóżku?
-Nie mogę zasnąć. Zawsze spoglądanie w niebo mnie uspokaja. Zapominam o wszystkim-odpowiedział.
-Ah..To ja nie przeszkadzam, pójdę na górę, poradzę sobie...
-uśmiechnął się-Chodź znajdziemy coś.
Zaprowadził mnie do jakiegoś pokoju. Otworzył szafę i szukał tam rzeczy mi potrzebnej. W między czasie spoglądałam na ściany. Było tam pełno graffiti. Znakomicie dobrane kolory, starannie zrobione, mądre cytaty. Zayn się postarał.
-Nie patrz na ściany-mruknął.
-Cudownie! No, masz talent-poklepałam go po ramieniu-Znalazłeś już?
Chłopak kiwnął głową i wyszliśmy z pokoju. Podał mi ciepły, miękki, delikatny koc.
-Dziękuję Zayn.
-Nie ma sprawy. Jakbyś czegoś chciała, to będę tutaj, albo u siebie-odpowiedział.
-Dobranoc-szepnęłam.
Szłam do pokoju z okryciem, którego Tommo już by nie zabrał. Szybko zasnęłam.
Fazę hibernacji miałam już za sobą. Otworzyłam oczy. Obraz miałam rozmazany, sprawdzonym sposobem na to było szybkie mruganie. Odwróciłam się w stronę brzegu łóżka.
Chłopak spoglądał na mnie, po czym powiedział:
-Dzień dobry Emily.
-Ha-Harry? Hej. Co ty tu..?-spytałam zaspanym głosem.
-Miałem nadzieję, że pójdziesz ze mną do sklepu. Chłopcy są zajęci, a Niall'a nie chcemy puścić nawet w towarzystwie Annie.
-Dobry wybór. Ann nie żałowałaby pieniędzy. Eh..Daj mi 5 minut.
-A się wyrobisz?-spytał.
-Tak, z całą pewnością mogę stwierdzić, że zdążę.
5 minut później...
-Ha! Widzisz? Jak chcę to potrafię-uśmiechnęłam się zakładając buty. Harry wziął portfel i wyszliśmy. Wyszliśmy z domu. Zaproponował pójście pieszo.. Po drodze zawiadomił mnie o odwiedzeniu galerii. Miałam pewne obawy, niebo było pokryte chmurami, ale na opady raczej się nie zapowiadało.
Weszliśmy do środka. Czego można było się spodziewać? Masy fanek biegnących w jego stronę. Oddaliłam się od nich o kilka kroków. Chłopak próbował szybko załatwić sprawę, ale co jakiś czas przybiegały kolejne. Po paru minutach pożegnał się z nimi.
-Możemy już iść-złapał mnie za rękę. Rozglądałam się wokół. Widziałam masę sklepów, do których chciałam później zajść z Anią. Takich okazji nie można było przegapić!
Chłopak zatrzymał się pod sklepem z biżuterią.
-Chodźmy-weszliśmy do środka. Hazza przywitał się z jakimś chłopakiem. Był to sprzedawca owych błyskotek. Loczek zapoznał nas ze sobą i powiedział, żebym sobie coś wybrała.
Nie nastawiałam się na kupno biżuterii. Wybrałam się z nim do sklepu, a teraz ten każe mi coś wybrać. Jak to wygląda? Fatalnie... Nie chciałam, aby mi coś kupował. Wystarczyło mi jego towarzystwo. W salonie z biżuterią, było jeszcze kilka par. Kiedy moją uwagę przykuły pierścionki, kątem oka widziałam Hazzę z czymś w ręku. Widać było po nim, że był zdenerwowany. Wzrokiem powróciłam do oglądania pierścionka.
-Podoba ci się?-spytał. Uśmiechnął się lekko i schował to, co trzymał w ręce.
-Ładny jest. Idziemy?
Wyszliśmy z galerii.
-Którędy?-spytałam.
-Chodźmy przez park-odpowiedział. W sumie był blisko. W drodze na miejsce, zaczął prószyć śnieg. Tego się nie spodziewałam, trochę pogorszyło mi to nastrój. Szliśmy wolno. Harry zatrzymał się w pewnym momencie. Skręciliśmy w bok. Stanął naprzeciw mnie i złapał moje ręce.
-Już ci kiedyś mówiłem, że jesteś wyjątkowa?
-Wiesz, nie przypominam sobie-uśmiechnęłam się.
-Wiedz, że jesteś moją własną, największą definicją szczęścia-Wyciągnął z kieszeni małe, czerwone pudełeczko, z śliczną kokardką. Otworzył je i zapytał:
-Zechcesz uczynić mnie najszczęśliwszym chłopakiem i zgodzić się być moją dziewczyną?-spytał uroczo.
Odjęło mi mowę. Po policzku spłynęła mi łza.
-Tak-szepnęłam. Wziął delikatnie moją rękę i nałożył pierścionek-Chodź tu...-pociągnęłam go na płaszcz.
____________________________________________________
Wyrobiłam się dzisiaj. Wyświetleń przybywa, za co Wam bardzo serdecznie dziękuję! ;* Niestety z komentarzami gorzej. Chciałabym wiedzieć, czy komuś się to podoba, czy wręcz odwrotnie. Dla Was to chwila, a dla mnie chęć do dalszego pisania. Zachęcam do czytania dalszych rozdziałów.
Pozdrawiam :*



Super! Bardzo fajny roździał!
OdpowiedzUsuńA zwłaszcza mment z tą prośbą o chodzenie.
Super piszesz!
W.E
Jinfihbuygyceicrihoriehi taki słodki rozdzial *-*
OdpowiedzUsuńzabijasz mnie tymi wątkami z Hazzą... O.o
Ale ciekawi mnie też Zayn...hmmm...ciekawe czemu w środku nocy chodził samotnie i nie mógł zasnąć...awwwww...i jeszcze taki uroczy był dla Emilki, czyżby coś do niej czuł...? ^^
hahahahahah no i cały Lou, zabrał kołdrę dla siebie i lulu...na początku myślałam, że może Emilka się do niego przytuli, ale jednak nie, zeszła na dół...do Malika :3 pfff skoro tak to mogła już z nim zasnąć !! XD
Okej...jeszcze raz rozdział wspaniały, pisz szybko następny!:*
It's amazing!! :-)
OdpowiedzUsuńCzekam na następny <3
-larry