niedziela, 8 grudnia 2013

Rozdział: 25

-Mogę prosić?-zapytał. Kiwnęłam twierdząco, złapał mnie za rękę i wyszliśmy razem z innymi parami na parkiet. Wyglądałam Ani. Była bezpieczna, podszedł do niej także wystrojony Irlandczyk. Ach ta Anka, zawsze kogoś wyrwie. Uśmiechnęłam się. Z głośników zaczęły dochodzić dźwięki. Nie umiałam tańczyć, dlatego nie chciałam pójść. Ale jeśli nie taniec z jakimś chłopakiem, to z Anią chcącą rozruszania mnie. Harry idealnie prowadził, ja wyglądałam za pewne jak lama próbująca za nim nadążyć. Pewne kroki Hazzy... Próbowałam tańczyć jak najlepiej. Miałam nadzieję, że było nie najgorzej.  Ance i Niall'owi świetnie wychodziło.
-Skąd się nauczyłeś tak tańczyć?-spytałam przerywając ciszę między nami. Ukazał tylko swoje dołeczki.
*obrót*-Bo wiesz, wspaniale ci idzie.
*przyciągnięcie*-Tobie również-odpowiedział. Wiedząc, że tańczyć nie umiem, nic nie mówiłam. Piosenka zbliżała się ku końcowi-coraz wolniejsze nuty. Spoglądałam dokoła. Moje oczy nie mogły znaleźć punktu, na którym mogłyby się skupić. Mając go obok siebie, nie zwróciłam uwagi. Dostrzegłam to, co miałam cały czas przed sobą. Oczy...te zielone, hipnotyzujące tęczówki. Wpatrywał się we  mnie. Automatycznie spuściłam wzrok, a widząc schodzących ludzi, zrobiłam to samo i podziękowałam.

Dowiadując się, że pewne osoby nagrywały tańczących, czym prędzej do nich podbiegłam i wyrwałam telefony. Miałam wielką ochotę zniszczyć je, ale po co? Skoro można usunąć te okropne filmy. Nie myśląc o przebiegłym marchewkolubie, jemu nie zabrałam. Nagranie wyświetlone zostało, a wszyscy widzieli tę tragedię stulecia. Tragedię-myśląc do tamtej pory. Wcale nie było najgorzej, było o wiele lepiej niż myślałam. Cudownie tańczące pary-piękny widok. Szło mi, znaczy nam, całkiem nieźle. Dowiedziałam się, że umiem tańczyć, to jeszcze bardziej mnie zadziwiło. Zawsze niechętnie tańczyłam, ale widząc nienaganne ruchy-zmieniłam zdanie. Anka i blondynek wywijali jak szaleni, chyba najlepiej ze wszystkich.
-Widzisz? I nie trzeba było się tak bać-szturchnęła mnie towarzyszka z uwagą spoglądając na nagranie. W sumie miała rację.  
 Od tamtej pory ktokolwiek poprosił, wychodziłam z nim. Po prostu wiedziałam, że nie ma się czego wstydzić.

Siedziałam obok Ani, rozmawiałyśmy o następnym dniu. 
"Gdzie mogłybyśmy pójść?"
Oczywiście wybrany od razu został sklep z ubraniami. I czego tu się spodziewać po dziewczynach? Ania od razu zaczęła opowiadać... Gdzie pójdziemy, co kupimy...Za to ją uwielbiałam-zawsze wiedziała co będzie robić. Wszystko zaplanowane, miała głowę na karku. Potrafiła wyjść z każdej sytuacji. Najczęściej bez minusów dla swojej strony. Szturchnęła mnie.
-A on co stoi taki jakiś poddenerwowany?-spytałam wskazując na Harry'ego. Obok niego stali Niall i Zayn, Liam i Louis wyszli na dwór. Trójka rozmawiała ze sobą. Loczek się kręcił niespokojnie, mulat zatrzymywał, a blondyn wyjaśniał. Dziwniejsze było jeszcze to, że Lou całkowicie znikną, a Liam kogoś wypatrywał. Podszedł do mnie i zagadał o czymś błahym, odpowiadałam krótko szukając trójki. 
-Jak się bawisz?
-Dobrze.
-Może powiesz coś więcej?
-Jest wspaniale. Świetne jedzenie i reszta. A teraz cii...
Zniknęli. Liam stojąc zasłonił mi ich położenie, raczej specjalnie. Rozglądał się, a kiedy się odsunął ich już nie było. Wstałam z krzesełka i udałam się do miejsca gdzie poprzednio stali. Nie mogli się przecież rozpłynąć, musieli gdzieś być. Poszukiwania poszły na marne, nie znalazłam ich. Mogli być dosłownie wszędzie. Do mnie dołączyła Ania, mając "na ogonie" Irlandczyka. 
"A więc jednak się rozeszli..."
Mogłabym przecież zapytać, ale odpowiedzi nie dostałabym. Wolałam nie ryzykować. 
...jak gdyby nigdy nic...
Udałyśmy się na swoje miejsca. Rozglądałam się niespokojnie, ale prócz Niall'a nikogo z nich nie dostrzegłam. Siedziałam niecierpliwie. Zostałam poproszona przez jakiegoś chłopaka. Taniec był chyba najlepszym wyjściem, kilka minut szybciej by zleciało, a może zobaczyłabym ich. Marne szanse...


Wszystko było prawie w jak najlepszym porządku. Nie licząc tylko tego dziwnego zdarzenia. W takim tłumie, zrobiło się duszno, wyszłam więc się przewietrzyć.
   Podwórko za domem było ogromne. Wątpiłam w obejście całego ogrodu. Skierowałam się więc do lekko oświetlonej altany. Weszłam do środka. Usiadłam na ławce i przyglądałam się wszystkiemu wokoło. Było ciepło, ale znacznie chłodniej niż w środku. Rozpięłam kurtkę, usadowiłam się wygodnie i przymknęłam oczy. Było przyjemnie, można by było tak trwać jeszcze dłużej, ale czas szybko mija, ciekawość przebija lenistwo. Zrobiło się jaśniej, wstałam więc i wyszłam zobaczyć owe zjawisko. Uśmiechnęłam się lekko. Chmury prawie całkowicie zniknęły z rozgwieżdżonego nieba. Stałam samotnie wpatrując się w poświatę księżyca. Teraz najważniejszy był księżyc.
-Cudownie, prawda?-usłyszałam znajomy głos z chrypką.
-Tak-odpowiedziałam nie odwracając się w jego stronę.
"Gdyby tylko zatrzymać czas..."
Odwróciłam głowę. Jego tęczówki ponownie przyciągnęły mój wzrok. Objął mnie w talii. Stał za mną wpatrując się w księżyc, zastanawiając się nad czymś... Stanął przede mną, dalej mnie trzymając.
-Jakie słowa mogą określić uczucia, tak trudne do wyznania-mówił i powoli zaczął się poruszać, ja się cofałam-dalej objęta.
-Trzeba je tylko odpowiednio dobrać-rzekłam ciszej. Stanęłam, nie mogłam się już ruszyć. Byłam w sytuacji bez wyjścia. Wszystko zależało już tylko i wyłącznie od niego.
-Ale czy tych słów...-szepnął-...nie mogą czasem zastąpić czynności?-przyciągnął mnie do siebie. Usta się zetknęły. Wargi zaczynają pracować. Serce bije gwałtowniej, oddech staje się szybszy. Ręce opiera o altanę, przyszpilając mnie do niej. Przyjemność, która narasta, pocałunki coraz silniej wzmacniają coś, czego do tej pory nie mogłam nazwać. "To coś" pojawiło się od tamtej chwili, od chwili w kawiarni. Dziwne uczucie, niewytłumaczalna dawka energii...tylko w jego towarzystwie. Trzeba się pogodzić z prawdą...
______________________________________________________
Cześć! Starałam się wczoraj dodać, ale cóż, nie udało się. Mam nadzieję na komentarze, bo na prawdę, jak się je czyta, to jest chęć do dalszego działania. Tak więc zachęcam do dalszego czytania i komentowania. ;)

2 komentarze:

  1. Omg uhbhygygvgihinokomiuytftrdtrdoknhgytffg w takim momencie zatrzymać!?!?!?!?!!?!?!?!?!?!!
    Już nie żyjesz Emilka!!! Normalnie nie żyjesz!! :o
    Omg... To jest cudowne *-* aaaaaa oni są parą!!! Znaczy jeszcze nie, ale będą!!!*O*
    teraz tylko postaw im na drodze konkurenta ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Suuuuperb;-)
    Wreszcie sie pocalowali :-p
    Nie moge sie doczekac 26 ;-)
    Larry

    OdpowiedzUsuń