Co miała na myśli?
-Ekhem.. o co tutaj chodzi?-zapytałam niepewnie.
-To ty serio nie wiesz..? Ty dalej masz Twittera?-ona chyba była bardziej zdziwiona niż ja.
-No tak.. ale nie wchodziłam dawno.. no więc hmm.. A o czym nie wiem?-odpowiedziałam coraz bardziej wahając się co mam mówić.
-Ty o niczym nie wiesz?! Przecież właśnie najbardziej ciebie to powinno obchodzić! Nie innych, rozumiesz?!-czułam, że wszystkie oczy skupiały się na nas, ale cóż, kiedy Ania się zdenerwuje jest jak lawa, prawie w ogóle nie można jej "ugasić".
-Heeej.. Spokojnie. Przecież nie o wszystkim muszę wiedzieć, nie? Uspokój się. Zrobimy zakupy i w tedy o tym pogadamy, ok?-powiedziałam spokojnie.
-Ok ja ciebie przepraszam. Wiesz jak ze mną jest... Przepraszam...-okazała skruchę.
-Toż nic się nie stało. Tylko następnym razem troszkę ciszej, dobrze?-musiałam jakoś opanować to, co się stało. Nie chciałam na nią krzyczeć, ani prawić jej kazań. Miałam już wybrane fajne ciuchy, więc poszłam do kasy. Zakupiłam owe ubrania i ruszyłam z nią.
-O co ci chodziło w sklepie?-spytałam.
-Uff.. W końcu wyszłyśmy z tego butiku...-chciała zmienić temat, udając, że nie słyszała mojego pytania. Nie wiem czemu ludzie zawsze przed mną coś ukrywają.
-Co przede mną ukrywasz? Czego nie chcesz mi mówić?-wywaliłam jej prosto z mostu.
-Ja? Nic.. możemy później o tym porozmawiać?-spytała.
-Później w twoim wykonaniu to kiedy? Za tydzień, miesiąc, rok, może najlepiej, żebym w ogóle o tym się nie dowiedziała, co?!-nerwy wzięły górę. Widać było, że się zmieszała, nie wiedziała co powiedzieć.
-Jak wrócimy z zakupów. Pójdziemy do ciebie i ci pokażę. To nie jest do końca pewne...
-Ale co nie jest do końca pewne? Czemu wy nigdy nie chcecie mi niczego powiedzieć?!-ja już nie wytrzymałam. Każdy zawsze o wszystkim wiedział, tylko oczywiście nie ja...
-Wszystko ci opowiem, tylko bądź spokojna. Jesteśmy tutaj po to, aby się choć troszkę rozerwać, a nie narzekać. Chodź..-uśmiechnęła się i zawiesiła swoją rękę na moje ramię. Szłyśmy tak po centrum handlowym w ciszy. Usłyszałam jak jakaś dziewczyna słucha piosenek chłopców. Pomyślałam o Harrym. W końcu powiedziałam:
-Czy to ma coś wspólnego ze Styles'em?
-No, tak trochę...-ehh.. No i co ja mogłam myśleć? Nie tak sobie wyobrażałam życie w Londynie. Nie zastanawiałam się nawet nad tym, że pewnego dnia poznam One Direction.. Nie ze strony piosenkarzy, tylko znajomych.
-No to jak? Idziemy jeszcze do jakiegoś sklepu?-usłyszałam Ankę.
-Wiesz co? Nie mam ochoty... Jak chcesz to możemy zajść tutaj do jakiejś kawiarni.
-No dobra-odpowiedziała. Ruszyłyśmy do kafejki. Zamówiłyśmy sok. Czekając na zamówienie, odezwała się Ania:
-Chce ci się do szkoły?-zapytała.
-Nie.
-Zgadzam się z tobą...
-Nie gadajmy o tym. Jakbyśmy nie miały o czym rozmawiać...
-Dobra, dobra...-otrzymałyśmy to co zamówiłyśmy. Porozmawiałyśmy trochę. Skończyłam sok, jej jeszcze zostało.
-Chcesz już iść?-zapytała.
-Tak.
-No to ja kończę-zaczęła "zerować" soczek. Zapłaciłyśmy i wyszłyśmy. Ruszyłyśmy szybko w stronę wyjścia z galerii.
-Co ty tak pędzisz? Aż tak chcesz to wiedzieć? Co ty jakaś w gorącej wodzie kompana, ogarnij się, zdążysz-wkurzyłam się na nią. Wiedźcie, albowiem nie lubię, kiedy ktoś mnie obraża, albo zwraca mi uwagę. To mnie wpienia...
-Daj sobie spokój-po tych słowach chciała się odezwać, ale uciszyłam ją, bo dostałam sms-a. Był on od cioci Basi: 'Jeśli chcesz, to możesz wpaść do mnie. :)'
-No i co? Od kogo?-zapytała.
-Nico. Od cioci Basi.
-A co nap..-nie dałam jej dokończyć.
-Nie ważne-powiedziałam stanowczo. Do niczego nie było jej to potrzebne, a po za tym nie miałam ochoty na rozmowy.
-No, ale...
-Cicho. Przepraszam, ale nie mam najmniejszej ochoty gadać. Rozumiesz?
-No, taa...-wymamrotała. Jakoś dziwnie na mnie patrzyła, ale cóż ja zrobię. Miałam zły humor.
Dotarłyśmy pod mój dom.
-No to wchodź-powiedziałam. Otworzyłam drzwi i weszłyśmy, po czym je zamknęłam. Zdjęłyśmy buty, kurtki i poszłyśmy do mnie na górę.
-No to co mam zrobić, żeby wiedzieć o co chodzi?-zapytałam obojętnie.
-Chodź, włącz swój laptop i usiądźmy na łóżku.
-No dobra-eh. Ciekawe, czy to było aż tak ważne, aby brać laptopa. Nie był wyłączony, wiec prawie od razu włączyłam internet.
-No i co dalej?-spytałam.
-Wejdź na twittera...-powiedziała. Nie uśmiechała się w ogóle.
-No jestem już zalogowana-odpowiedziałam.
-A teraz wejdź na twittera Harry'ego...-przełknęła ciężko ślinę. Kurczę coś musiało być na rzeczy... Zrobiłam jak kazała.
-No i co? Jakieś fanki piszą coś...-powiedziałam, nie doczytując CO napisały.
-Oh! Chociaż przeczytaj, co tam jest napisane-podniosła głos. To nie był krzyk, tylko westchnięcie z nutką zdenerwowania do mojej "głupoty". To co czytałam na twitterze było, aż tak dziwne? Pisały niektóre coś tam, że fajnie jest, ale większość pisała, że powinna jakaś dziewczyna sobie kogoś innego znaleźć, że Harry powinien być z nimi, a nie tą dziewczyną. Co one wygadywały? Ania zobaczyła wyraz mojej twarzy i dziwnie na mnie spojrzała. Za pewne wyglądałam jak jakiś klaun.
-No.. to teraz wejdź na strony plotkarskie...-powiedziała niepewnie i cicho. Miała wyraz twarzy, jakby ktoś z rodziny mi zaginął czy coś i ledwo co mi to pokazała... Cholera! Nie jest źle, bywało gorzej, ale to jest już szczyt chamstwa! Cytuję: "Ostatnio widzieliśmy piosenkarza, sławnego boysbandu Harry'ego Stylesa. Na dołączonych zdjęciach widać, jak Styles obejmuje dziewczynę. Jak twierdzą niektórzy może to być znowu nowa ładna panienka, z którą Harry chodzi chwilowo. Nie wiemy jeszcze jednak dokładnie jak się nazywa, ale piosenkarz wybrał atrakcyjną dziewczynę." No i były fotki... No ja nie mogę, jak znajomy poprawi mi włosy, to już miłość?! Oni sobie chyba drwią:po pierwsze, ze chodzę z Harry'm, po drugie, że jestem niczego sobie.
-To są jaja! Czemu, mi o tym nic wcześniej nie powiedziałaś?!-krzyknęłam.
-Ale co miałam mówić. A w ogóle to było dodane wczoraj wieczorem...
-No i co? Teraz ludzie, których wcześniej nie znałam, będą się gapić! Będą gnoić! Czy na tym świecie u licha nie ma choć grama prywatności?!
-Nie wiem... Emi.. Czeka..
-Nie!-wybiegłam z pokoju, zostawiając wszystko w domu. Wzięłam tylko telefon, a pieniądze miałam już przy sobie. Szybko nałożyłam buty i kurtkę. Otworzyłam drzwi od domu, podbiegłam do ulicy i krzyknęłam do przejeżdżającej przede mną taksówki:
-TAXI!-na reakcję, nie musiałam długo czekać. Kierowca się zatrzymał i zaczął cofać w moją stronę...
-Emila! Co ty robisz?! Wszystko się ułoży! Zobaczysz! Wracaj!-zaczęła krzyczeć w moją stronę Anka. Nie miałam ochoty jej słuchać... Pobiegłam do samochodu i powiedziałam, aby mnie podwiózł gdzieś za Londyn. Pokazałam kierunek. Szybko ruszył, tak jak poprosiłam. Ania wybiegła na ulicę machając do mnie i coś krzycząc. Skręciliśmy i już jej nie widziałam...
Wysiadłam za miastem. Było około 13. Zerknęłam tylko szybko na zegarek. Co ja miałam teraz robić?! Nawet nie wiedziałam gdzie jestem...Zaraz, zaraz, zaraz... Przecież to jest droga, do cioci. Tak! Biegłam szybko, w kierunku stadniny. Było to około 15 minut. Zasapana dobiegłam. Popędziłam do stajni i kroczyłam do Flicki. Stanęłam przed jej boksem, patrząc jej prosto w oczy. Nie wiedziałam co mam myśleć. "Ukraść" Flickę? Ani ciocia, ani klacz na to nie zasłużyły... W końcu szepnęłam tylko:
-Biegnij ze mną...-w tej chwili myślałam tylko o tym, aby gdzieś uciec. Po co miałam tutaj być, jak ludzie by mnie wytykali palcami. Wyprowadziłam konia z boksu i osiodłałam.
-Ty pewnie wiesz, co mam zamiar zrobić... Wchodzisz w to?-zapytałam. Mówiłam do zwierzęcia, ale do inteligentnego zwierzęcia. Schyliła głowę w dół, a zaraz potem ją podniosła. Dosiadłam ją i pogalopowałyśmy. Nie wiedziałam, dokąd "jedziemy". Szczerze mówiąc nawet mnie to nie obchodziło. Jeździłyśmy po łące. Zatrzymałam się na chwilę. "Skoro takie głupstwa są na portalach plotkarskich, to zobaczymy co jest na facebooku" To była dobra moja myśl. Przynajmniej mi się tak zdawało. W telefonie miałam aplikację, dzięki której nie musiałam używać internetu...
To co zobaczyłam to już był cios poniżej pasa. Głupie posty nieznajomych na tablicy skierowane do mnie, wiadomości od osób których nie znałam z różnymi tekstami: "Żałosna jesteś", "Co ty w ogóle robisz?" i takie inne podobne. Już miałam dosyć. Blokowałam kogo popadnie, a tu zaraz znowu dochodziły nowe wiadomości. Usiadłam na leżącym pniu drzewa. Flicka chodziła niedaleko, a ja...
...ja siedziałam i płakałam. Cóż rzadko to robiłam, ale już nie mogłam wytrzymać. Nie miałam przy sobie nikogo, z kim mogłabym porozmawiać o tym.. Czemu to zawsze mnie, spotykają nieszczęścia! Zawsze to ja jestem ta najgorsza i zła, zawsze to mnie spotykają kary. A ja? Co ja zrobiłam? Co ja zrobiłam ludziom złego, aby teraz los mnie tak potraktował? Powinnam już się chyba powoli przyzwyczaić..przyzwyczaić do bycia zerem, kimś nieważnym dla innych. Zawsze brałam każde słowo do siebie. Słowa czasem ranią bardziej, niż cios, niźli nam się wydaje.
Flicka zbliżyła się do mnie, opuściła łeb. Swoim oddechem rozwaliła mi włosy. Uniosłam głowę, poprawiłam je, cała zapłakana uśmiechnęłam się do niej i pogłaskałam jej chrapy.
Zwierzę kocha bardziej, niż człowiek... Człowiek, istota podobno myśląca, a tak raniąca nie zastanawiając się nad tym, że robi komuś krzywdę. Ehh.. Nie było czasu na rozmyślenia... Tylko życie, życie chwilą...
Dosłownie kilka sekund później, usłyszałam stukot kopyt. Kto to mógł być? Lepiej byłoby wsiąść na Flickę i uciekać. Ale ja zrobiłam połowę. Dosiadłam klacz i próbowałam usłyszeć, dojrzeć kto to. Nie.. To nie możliwe.. Jak to?!
______________________________________________________
Cześć. :) Dodałam rozdział. Mam nadzieję, że się spodoba, tak wiec komentujcie. ;) Sorki za błędy. Pozdrawiam.:))


Yayy oby to był Hazza :3
OdpowiedzUsuńNo, może wreszcie się pocałują:>
Pisz szybko
OdpowiedzUsuńOczywiście kolejny rozdział. Opowiadanie i rozdziały super. O by tak dalej.:)
UsuńSuper, mam nadzieję, że Hazza i Emilka szybko się zejdą:*
OdpowiedzUsuńLarry